WINNE WSZYSTKIEMU „BAMBINO”… spacerkiem po dawnym Kole.
Przeczytałem nie tak dawno wspomnienia Stanisława Grzesiuka, barda warszawskiej ulicy z lat przedwojennych na Czerniakowie, w jego książce „Boso, ale w ostrogach”. Zadałem sobie pytanie porównując dawny Warszawski Czerniaków z naszą dawną Kolską Wyspą. Na ile je, w tamtych dawnych latach, różniło od siebie. Cech wspólnych i podobieństw znalazłem wiele. Nawet bardzo wiele. O czym szerzej niebawem.
A u nas. Jeszcze w połowie lat 70-tych XX wieku niezależnie od pory roku, modne były wśród młodzieży na Starówce domowe prywatki, podczas których, gdy „starych„ nie było w domu, bo gdzieś wyjechali na dłużej, a chata była wolną, spotykano się w niej zazwyczaj przy adapterze BAMBINO. Adapter BAMBINO był przed wielu laty głównym przekaźnikiem znanych wtedy przebojów czy to Czerwonych Gitar, czy to Skaldów, Trubadurów, NO TO CO i innych. Na Kolskiej Starówce dawaliśmy sobie wspaniale radę organizując, gdy chata była wolna, potańcówki z dziewczynami, czy to u któregoś z kumpli czy też i u niezwykle sympatycznych dziewcząt, koleżanek mojej siostry Alicji, jak chociażby to co pamiętam u Tereni Kwaśnej, u Gieni Szymczak, czy u Haliny Kmiecik przy pl. Boh. Stalingradu. Leciały wtedy nagrania płytowe dawnych przebojów, jak m.in. „No bo ty się boisz myszy” , „ Ładne oczy masz”, „ Puste koperty” , „Nie płacz kiedy odjadę” czy „Ballada ratuszowa” i inne. Luz był wskazany i obowiązkowy. Ale za to pełna kultura i żadnego chamstwa. A o to my chłopaki z Wyspy dbaliśmy. Chociaż różniliśmy się na co dzień pomiędzy sobą charakterami, za to dziewczyna z naszej ulicy to była wtedy dla nas rzecz święta. A takimi super dodatkami na prywatkach do składkowych dań warzywnych i z wędliny kanapek , którymi się raczyliśmy oraz herbaty, kawy i ciasta były modne wtedy „ma się rozumieć” wśród nas na chacie prawie 70 lat temu „J-23” , „Jabcok”, czy „Patykiem pisane”. No i te niezawodne BAMBINO. Czy było ono aż tak wszystkiemu winne, że miało wpływ na późniejsze niekiedy dozgonne związki? Zapewne TAK. Bo spotykałem później po latach niektórych znajomych mi uczestników tych prywatek, w szczęśliwych związkach rodzinnych.
–

–
PS . Adapter BAMBINO – 4 z roku 1974. Jeszcze sprawne.
Tekst i foto: Ryszard Borysiewicz

