LODY, LODY ŚMIETANKOWE cz. I … spacerkiem po dawnym Kole.
Czy pamiętacie jeszcze, Ci Starsi Kolanie, wyśmienity smak lodów z LODZIARNI AUGUSTYNIAKÓW w Kole, prowadzonej przez pana Jana Augustyniaka i jego żonę Stanisławę. Powstała ona zaraz po wojnie w roku 1948 i jak wspomina ich córka Teresa Sowińska były one robione jeszcze wg starej, przedwojennej receptury. Każdego roku od 1 maja, aż do września, do połowy lat 70-tych XX wieku, rodzina Augustyniaków otwierała swoją lodziarnię przy ul. Mickiewicza na Kolskiej Starówce, tuż w sąsiedztwie sklepiku RUCH, pani Bergałowej. Tego sklepiku też już nie ma. Pozostał po nim pusty placyk na rogu ul. Mickiewicza i ul. Pułaskiego. W każdą niedzielę po mszy św. czy to w Farze, czy w Klasztorze ustawiały się przed lodziarnią Augustyniaków spore kolejki, bez względu na pogodę. A już w dni ciepłe i słoneczne, za upragnionym lodem, ustawiały się kolejki długie, nawet bardzo długie. Gałka śmietankowego kosztowała 50 gr. A opłacało się kupować za 1,50 lub za 2 zł i droższe, bo była tzw. mała dokładka. Pamiętam, jako młody chłopak, Augustyniakowie na swoim podwórku od strony ul. Pułaskiego, jeszcze zimą w latach 50-tych, 60-tych gromadzili w wykopanej ziemnej niecce, bryły lodu wyrąbanego ręcznymi piłami m.in. na rzece Warcie, na stawach rybnych za stadionem OLIMPII w Kole a także i na stawie hodowlanym przyklasztornym na Starówce (dzisiaj nie istniejącym). Z kolei lód, przysypywano trocinami oraz ziemią przed jego stopieniem się w porze letniej. Lody u Augustyniaka BYŁY SUPER. NAJLEPSZE w Kole. Nie było wtedy w nich żadnych ”smakowych dodatków”, jak obecnie do kupienia w supermarketach. Były naturalne. Podawane były w kubkach i w muszelkach waflowych. Od 1976 roku Augustyniakowie zaprzestali prowadzenia swojej lodziarni. Smakowo dobre lody, można było jeszcze kupić u pana Franciszka Kowalskiego (ksywa Lodzik), z ul. Rzeźniczej na Kolskiej Starówce. Ze swojej budki na kołach handlował on lodami przy budynku starej Poczty na ul.Sienkiewicza, do września 1961 r. Przy EKONOMIKU, przy moście w tych latach lodami z budki na kółkach handlował pan Jan Chojnowski z ul. Wschodniej. Wyrabiał on je u siebie w domu. A i w altanie, w parku Moniuszki, można było raczyć się wyśmienitymi smakowo lodami, nie tylko w kubkach, salaterkach ale i tzw. soplami lodowymi, wyrabianymi u Lewandowskiego – w piekarni /ciastkarni PSS przy ul Toruńskiej. Na przełomie lat 70 -tych i 80-tych, z lodami na Kolskiej Starówce, pojawiła się i rodzina Mazurkiewiczów.
P.S. Zdjęcia lodziarni w rodzinie Augustyniaków nie zachowały się, jedynie zachowało się zdjęcie ślubne Jana i Stanisławy Augustyniaków z przed 80 laty oraz zdjęcie z lat 50-tych podczas zasypywania lodu trocinami. Zdjęcia udostępnili mi pani Teresa Sowińska, córka Augustyniaków, i jej syn Karol Sowiński.
Następny felieton za tydzień, cd. o „ Mistrzu LODZIKU „.
Tekst: Ryszard Borysiewicz
Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com