23 PYTANIA DO POLICJI. TRZY STRONY ODPOWIEDZI. NAJWAŻNIEJSZE WĄTPLIWOŚCI NADAL POZOSTAJĄ !!!
–
Historia, którą kilka dni temu opublikowaliśmy na łamach Portalu Kolskiefakty.pl poruszyła setki mieszkańców powiatu kolskiego. Nie dlatego, że na drodze krajowej nr 92 zginął pies. Zwierzęta niestety giną na drogach każdego dnia. Poruszyła dlatego, że świadkowie tej tragedii do dziś zadają sobie jedno pytanie – czy naprawdę zrobiono wszystko, co było możliwe?
–
Do naszej redakcji zgłosiła się Pani Amelia, która wraz ze swoim chłopakiem wracała rowerami drogą krajową nr 92. Był 29 czerwca, około godziny 20:45. Na środku jezdni zauważyli potrąconego psa. Jak relacjonuje, zwierzę jeszcze żyło. Ciężko oddychało, miało drgawki i walczyło o każdy oddech.
O godzinie 20:47 zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Następnie, zgodnie z poleceniem operatora, o 20:49 skontaktowała się z Komisariatem Policji w Kłodawie. Usłyszała, że patrol został wysłany.
–
W czasie oczekiwania – jak opisuje – na miejsce wrócili kierowcy samochodu na warszawskich numerach rejestracyjnych. Mieli powiedzieć, że to oni potrącili psa, po czym odjechali kilkaset metrów dalej, zatrzymując się w okolicy Baru Broda i stacji paliw Orlen. Chwilę później zatrzymał się motocyklista, który pomógł przenieść konające zwierzę z jezdni na pobocze. Mijały kolejne minuty. Pomocy nadal nie było.
–
O godzinie 21:13 Pani Amelia ponownie zadzwoniła na Policję. Usłyszała, że patrol jest już w drodze. Funkcjonariusz pojawił się – według relacji świadków – dopiero po około trzydziestu minutach od pierwszego zgłoszenia. Jak twierdzi Czytelniczka, sama poinformowała go o kierowcach i miejscu, w którym się zatrzymali. Na zakończenie interwencji miała usłyszeć słowa: „To i tak wina zwierzęcia. Nic nie możemy zrobić.”
–
Kilkadziesiąt minut później świadkowie wrócili w to samo miejsce. Pies leżał już martwy w krzakach. Następnego dnia jego ciało zostało zabrane.
Po publikacji relacji skierowaliśmy do Komendy Powiatowej Policji w Kole 23 szczegółowe pytania. Nie pytaliśmy, kto odpowiada za śmierć psa. Nie twierdziliśmy, że Policja ponosi za nią odpowiedzialność. Chcieliśmy wyjaśnić przebieg interwencji.
–
Zapytaliśmy między innymi, o której godzinie patrol został zadysponowany i kiedy faktycznie dotarł na miejsce, czy podjęto próbę ustalenia kierowców wskazanych przez świadków, czy zabezpieczono monitoring z okolicy miejsca zdarzenia i stacji paliw Orlen, jakie czynności wykonał funkcjonariusz oraz dlaczego ciało psa zostało zabrane dopiero następnego dnia.
–
W odpowiedzi Komenda Powiatowa Policji w Kole poinformowała, że zgłoszenie wpłynęło około godziny 20:50, jednak patrol musiał zostać skierowany do pilnej interwencji domowej na terenie gminy Przedecz. Z uwagi na brak wolnych patroli na miejsce udał się później funkcjonariusz pionu kryminalnego. Według Policji jeszcze w drodze skontaktował się on z lekarzem weterynarii, a po przyjeździe pies nie dawał już oznak życia. Lekarz miał odmówić przyjazdu, a Policja poinformowała właściwe instytucje o konieczności odebrania martwego zwierzęcia. W piśmie podkreślono również, że za odbiór zwłok zwierzęcia odpowiada zarządca drogi, a nie Policja.
–
Po dokładnym przeanalizowaniu trzystronicowej odpowiedzi trudno nie odnieść wrażenia, że wiele kluczowych kwestii nadal pozostaje niewyjaśnionych.
Nie dowiedzieliśmy się, o której godzinie funkcjonariusz faktycznie przyjechał na miejsce, choć podano jedynie godzinę zakończenia interwencji. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, czy Policja pojechała do miejsca wskazanego przez świadków, gdzie – według ich relacji – przebywali kierowcy pojazdu. Nie wiemy, czy podjęto próbę ustalenia numeru rejestracyjnego samochodu, ani czy zabezpieczono monitoring z okolicy Baru Broda lub stacji paliw Orlen.
W odpowiedzi czytamy, że „kierujący pojazdem nie znajdował się na miejscu interwencji”. Jednocześnie nie ma informacji, czy funkcjonariusz próbował dotrzeć do miejsca, które wskazali świadkowie. To istotna różnica.
–
Policja napisała również, że „nie ustalono okoliczności wskazujących na odpowiedzialność kierującego pojazdem”, choć z tego samego pisma wynika, że świadkowie przekazali funkcjonariuszowi informację, iż pies został potrącony przez samochód. Nie wiadomo jednak, czy relacja ta została zweryfikowana poprzez próbę odnalezienia kierowców.
–
Nie odniesiono się także do relacjonowanych przez świadków słów funkcjonariusza: „To i tak wina zwierzęcia. Nic nie możemy zrobić.”
Komenda Powiatowa Policji w Kole podkreśla, że analizuje przebieg każdej interwencji i jest gotowa zweryfikować dodatkowe informacje. Redakcja Portalu Kolskiefakty.pl zamierza z tej deklaracji skorzystać.
–
Skierujemy kolejne pismo, tym razem zawierające wyłącznie pytania, na które odpowiedzi nadal nie uzyskaliśmy. Nie po to, aby prowadzić spór z Policją, ale dlatego, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy w tej sprawie wykorzystano wszystkie możliwości ustalenia okoliczności zdarzenia.
Bo ta historia przestała dotyczyć wyłącznie jednego psa.
–
Dotyczy zaufania do instytucji publicznych, przejrzystości działań służb i prawa obywateli do uzyskania jasnych odpowiedzi na pytania, które – mimo trzech stron wyjaśnień – nadal pozostają otwarte.
–
Na zdjęciu sprawca zdarzenia!
W załącznikach odpowiedź pisemna KPP w Kole
–

–
źródło: Kolskiefakty.pl
Poprzedni artykuł : https://kolskiefakty.pl/…/patrzylam-jak-ten-pies…/

