KORUND znów ożył. Twarze, miejsca i historie sprzed lat wróciły do Koła

–
Przez lata tworzyli jego codzienność. Pracowali przy maszynach, spotykali się na zakładowych korytarzach, uczestniczyli w wydarzeniach, które dziś są już historią. Podczas promocji albumu „Fabryka KORUND w fotografii Włodzimierza Felicha” dawne twarze, miejsca i sytuacje ponownie pojawiły się w Kole. Tym razem nie w murach nieistniejącej już fabryki, lecz na fotografiach, ekranie i przede wszystkim – we wspomnieniach ludzi.
–
W Miejskim Domu Kultury w Kole odbyło się spotkanie poświęcone jednemu z najważniejszych rozdziałów przemysłowej historii miasta. Promocja albumu poświęconego fabryce KORUND szybko przerodziła się w wyjątkową podróż do przeszłości – z udziałem osób, które tę historię współtworzyły i pamiętają ją z własnego doświadczenia.
Nie była to więc zwykła prezentacja książki. Było to spotkanie z historią zapisaną w negatywach, z ludźmi zatrzymanymi w kadrze i z pamięcią, która po kilkudziesięciu latach otrzymała nowe życie.
–
Znaczenie KORUNDU dla rozwoju miasta przypomniał podczas wydarzenia Burmistrz Miasta Koła Krzysztof Witkowski.
W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że powstanie fabryki było jednym z najważniejszych momentów w XX-wiecznej historii Koła. Przed II wojną światową miasto miało przede wszystkim charakter rzemieślniczo-rolniczy. Zasadnicza zmiana nastąpiła w latach 60. i 70., kiedy władze centralne rozpoczęły lokowanie dużych zakładów przemysłowych również w mniejszych ośrodkach.
–
Koło znalazło się wówczas na mapie prowadzonej w Polsce industrializacji.
Burmistrz wskazał również konkretne uwarunkowania, które przemawiały za lokalizacją zakładu właśnie tutaj. Jednym z nich było położenie miasta przy międzynarodowej linii kolejowej Berlin–Warszawa. Drugim – dostęp do energii elektrycznej wysokiego napięcia. W pobliżu znajdowała się elektrownia w Koninie, z którą bezpośrednio połączono piece oporowe wykorzystywane w procesie produkcyjnym.
–
Krzysztof Witkowski mówił o historii nie tylko jako gospodarz miasta, ale również jako osoba zainteresowana jego przeszłością. W pewnym momencie przyznał, że podczas takich spotkań otwiera się w nim „dusza historyka, regionalisty, a nie burmistrza”. Tego popołudnia rzeczywiście było więcej historii niż oficjalnych przemówień.
O tym, jak powstawała publikacja, opowiedział Robert Andre, członek Komitetu Redakcyjnego albumu.
–
Prace nad publikacją i wystawą trwały blisko dwa lata. Ich podstawą stał się ogromny zbiór negatywów pozostawionych przez Włodzimierza Felicha.
Materiał trzeba było uporządkować, zeskanować, wyselekcjonować i opisać. Ostatecznie fotografie ułożono w układzie chronologiczno-problemowym, pozwalającym prześledzić kolejne etapy działalności zakładu.
–
Album obejmuje trzy zasadnicze okresy: etap przygotowawczy, produkcję węglika krzemu oraz produkcję elektrokorundu.
Cezurą zamykającą publikację jest 21 lipca 1977 roku, kiedy uruchomiono Wydział Tarcz Ściernych.
–
Robert Andre podkreślił również, że zdjęcia Felicha mają wyjątkowy charakter. Ich autor jako etatowy plastyk zakładowy dokumentował życie fabryki, ale nie ograniczał się do mechanicznego rejestrowania rzeczywistości. W jego fotografiach widać świadome spojrzenie twórcy. Kompozycję, wybór kadru, moment naciśnięcia migawki. Dlatego archiwum Felicha jest jednocześnie dokumentem i świadectwem jego indywidualnej wrażliwości.
–
Co ważne, zarówno album, jak i wystawa zostały oparte wyłącznie na fotografiach Włodzimierza Felicha. Nie wykorzystano w nich zdjęć innych ówczesnych fotoreporterów.
Historia albumu rozpoczęła się jednak od rodzinnego archiwum. O tym opowiadał Dariusz Felich, syn Włodzimierza Felicha.
To właśnie odnalezienie negatywów stało się impulsem do rozpoczęcia pracy nad publikacją. Zamiast pozostawić je w domowych zbiorach, postanowił udostępnić je mieszkańcom. Znalazł osoby, które pomogły nadać temu pomysłowi realny kształt.
–
Projekt wsparli Burmistrz Miasta Koła oraz Gmina Miejska Koło. Negatywy zostały zeskanowane, między innymi przy udziale pracowników Urzędu Miejskiego, a następnie przygotowane do publikacji. Dariusz Felich podziękował burmistrzowi Krzysztofowi Witkowskiemu za zaangażowanie, wsparcie i życzliwość oraz za stworzenie warunków do realizacji przedsięwzięcia. Album został wydany przez Gminę Miejską Koło i jest bezpłatnie udostępniany mieszkańcom.
–
O Włodzimierzu Felichu mówił również Adam Wilk, który znał go od 1965 roku. Łączyła ich nie tylko znajomość, ale przede wszystkim wspólna pasja – fotografia i film. Wspólnie współtworzyli sekcję filmową w klubie kultury w Kole. Felich realizował również własne produkcje. Jedną z nich był film „Zabawa na śniegu”, który został nagrodzony na festiwalu w Polanicy za zdjęcia. Wspominając autora fotografii KORUNDU, Adam Wilk podkreślił jego wyjątkową umiejętność obserwowania rzeczywistości.
Określił go mianem mistrza reportażowej syntezy – człowieka, który potrafił jednym kadrem uchwycić to, co najważniejsze. Dziś tę umiejętność można zobaczyć na nowo.
–
Za opracowanie i przygotowanie publikacji odpowiadał Komitet Redakcyjny albumu „Fabryka KORUND w fotografii Włodzimierza Felicha”, w którego skład weszli: Krzysztof Witkowski, Dariusz Felich, Robert Andre i Adam Wilk. To właśnie pod ich redakcją rodzinne archiwum zostało przekształcone w spójną publikację dokumentującą historię zakładu.
Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów spotkania była prezentacja archiwalnego materiału filmowego zarejestrowanego kamerą Włodzimierza Felicha. Za jego opracowanie odpowiadali Dariusz Felich, Robert Andre i Dariusz Bagiński. Tym razem przeszłość nie była nieruchoma. Na ekranie pojawili się ludzie, zakład i codzienność sprzed kilkudziesięciu lat.
–
Dla byłych pracowników KORUNDU był to powrót do znanych miejsc. Dla pozostałych uczestników – możliwość zobaczenia świata, który dziś istnieje przede wszystkim w pamięci. Promocji albumu towarzyszyło otwarcie wystawy przygotowanej na podstawie publikacji. Jej autorami są Dariusz Felich i Robert Andre, natomiast za wydruk fotografii odpowiadała firma PRESILO. Na ścianach pojawiły się kadry przedstawiające zakład i jego pracowników.I właśnie wtedy wydarzenie nabrało najbardziej osobistego charakteru.
Dawni pracownicy zaczęli rozpoznawać znajome twarze. Kolegów. Miejsca. Sytuacje.Czasami jedno zdjęcie wystarczało, by uruchomić całą historię. Pojawiały się anegdoty, nazwiska i wspomnienia z czasów, kiedy KORUND był jednym z miejsc wyznaczających rytm życia wielu rodzin w Kole.
–
KORUND można opisywać przez daty, technologie, wydziały i kolejne etapy produkcji. Album Włodzimierza Felicha pokazuje jednak coś jeszcze. Pokazuje ludzi. To oni są obecni na fotografiach. To ich twarze przetrwały na negatywach. To ich codzienna praca, spotkania i wydarzenia tworzą dziś opowieść o zakładzie. Dlatego publikacja ma znaczenie nie tylko dla osób zainteresowanych historią przemysłu. Jest również zapisem historii społecznej miasta.
– 
Podczas wydarzenia nie zabrakło również podziękowań dla osób i instytucji zaangażowanych w przygotowanie albumu, filmu i wystawy. Burmistrz Miasta Koła Krzysztof Witkowski oraz Przewodniczący Rady Miejskiej Koła Mariusz Hanefeld wręczyli dyplomy członkom Komitetu Redakcyjnego, współtwórcom przedsięwzięcia, dyrektorowi Miejskiego Domu Kultury, przedstawicielom firm oraz osobom, których praca przyczyniła się do realizacji projektu. Było to podkreślenie, że za gotową publikacją stoi wiele godzin pracy – od odnalezienia i zabezpieczenia rodzinnego archiwum, przez skanowanie i selekcję negatywów, po redakcję, przygotowanie wystawy, filmu i druk albumu.
–
Na zakończenie uczestnicy otrzymali egzemplarze albumu „Fabryka KORUND w fotografii Włodzimierza Felicha”. Można było również porozmawiać z twórcami publikacji i poprosić ich o autograf. Dzisiejsze spotkanie pokazało coś ważnego. Lokalna historia nie zawsze potrzebuje wielkich pomników. Czasem wystarczy dobrze zachowane zdjęcie.
Jedna twarz. Jeden korytarz. Jedna maszyna.Jedno wydarzenie.A za nim – cała historia człowieka i miasta.
–
Dzięki archiwum Włodzimierza Felicha KORUND na chwilę ponownie pojawił się w Kole. Nie jako fabryka, lecz jako wspomnienie – żywe, osobiste i uchwycone na kliszy.
KORUND wrócił. Tym razem nie poprzez swoje mury, lecz poprzez ludzi, którzy go pamiętają, i fotografie, które pozwoliły tej pamięci przetrwać.
–
Galeria zdjęć 
–
–
źródło: Kolskiefakty.pl
Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com