JARMARKI NA KOLSKIEJ STARÓWCE …… spacerkiem po dawnym Kole.
Na starej fotografii sprzed niemal 70 laty autorstwa Rocha Adamkiewicza, widoczne jest zaklęte w kadrze targowisko z chłopskimi furmankami, w sąsiedztwie Kina „Młoda Gwardia”. Funkcjonowało ono jeszcze w Kole do lat 60 tych XX wieku na obecnym Nowym Rynku a dawnym placu Boh. Stalingradu. W latach tych cały plac wokół kina wybrukowany był kamieniem polnym, tzw. „kocimi łbami”. W latach 50/60 tych wymieniono tę nawierzchnię na obecną. Jako kilkuletni chłopak pamiętam, a mieszkałem pod nr 9, że już wcześnie rano budził nas mieszkańców turkot kół chłopskich furmanek, które zjeżdżały się bez względu na porę roku i pogodę, na wtorkowe i piątkowe targowisko. Tych furmanek było na tyle dużo, że spora ich ilość zajeżdżała również i na koniec ul. Asnyka pomiędzy dawną rzeźnią miejską a rozlewnią wód mineralnych, tzw. „browarem”. Pamiętam, że często problemem dla Starówki były wiosenne roztopy i wylewy rzeki Warty na ulicy Asnyka, jak i innych sąsiednich ulic. Pamiętam taszę na tym targowisku koło kina, tzw. „tanią jatkę”, czyli tańszą w sprzedaży rąbankę mięsa ,”jak leci”. Tak wtedy mawiano. Pamiętam furmanki z beczkami pełnymi kiszonej kapusty i kiszonych ogórków, z których wodą częstowano nas dzieciaków, gdy się o nią poprosiło. Sery, masło w liściach łopianu i rabarbarowych, mleko prosto od krowy, śmietana także i chleb wypiekany przez wiejskie gospodynie domowym sposobem, ich smak pamiętam jeszcze do dzisiaj. A i ziemniaki , gdy się je gotowało musiały popękać. Faktem jest, że na Kolskiej Starówce 70 lat temu żyło się o wiele biedniej niż obecnie. Często na kolację jadało się ziemniaki, pokrojoną cebulę, kawałek masła i trochę soli. No i czarna lub z mlekiem kawa zbożowa. I to co wiem od innych osób, były to dla nas dzieciaków z Kolskiej Starówki wtedy rarytasy. A tak wracając do wspomnianego targowiska, to i łyk kultury można było niemało doświadczyć, może nie tak bliskością kina „Młoda Gwardia” ale słynnymi za to wtedy odpustowymi landszaftami, kiczowatymi obrazami, czy to o tematyce sakralnej czy też i świeckiej. Na targowisku można było spotkać powroźnika zachwalającego swój towar wołając …jeden za piątkę dwa za dziesiątkę…. bednarza z Kolskiej Starówki, miał swój warsztat wyrobu beczek przy ul. Starowarszawskiej. Nieuniknione były i spotkania z Romami nagabującymi kogo się tylko dało, na powróżenie za jakieś tam grosze. Podczas letnich słonecznych dni za przyniesienie furmanowi wody dla konia z pobliskiej pompy otrzymywaliśmy rzadko jakieś pieniądze ale za to słoneczniki, pomidory, ogórki i inne produkty. To była dla nas wtedy wielka frajda, gdy coś do domu się przyniosło. W latach 60-tych targowisko to przeniesiono na teren obecnego parku 600-Lecia i z kolei na obecny plac targowy. A na targowisku przy kinie „ Młoda Gwardia” 70 lat temu zazwyczaj porządku pilnowali w duecie, sierżanci MO Szczesiak (ksywa Garsyja) i Lewandowski (ksywa Sanczo Pancza). Czasami dołączał do nich i sierżant MO Chmielewski. Taką to była dawniej przed laty, Kolska Starówka.
–

–

–

–

–
Foto archiwalne ze zbiorów Urzędu Miasta w Kole
Tekst Ryszard Borysiewicz

